niedziela, 7 lipca 2013

One

-Nadine ,wstawaj spóźnisz sie do szkoły ! - 10 minut po godzinie 7 moja rodzicielka budziła mnie . Leniwie zwlekłam sie z łożka pomaszerowałam do łazienki po drodze łapiąc czystą bieliznę . Odświeżyłam sie , umyłam zęby rozczesałam włosy , w które wtarłam odżywki i jedwab . Zrobiłam lekki makijaż składajacy sie z tuszu i podkładu. Wychodząc z łazienki pośpiesznie podeszłam do szafy wyciągajac z niej mój dzisiejszy strój składający sie z krótkich spodenek i bluzki z nadrukami.Zarzuciłam torbę na ramie i wyszłam z pokoju. Będąc w kuchni usiadłam sie wygodnie na krześle gdzie przede mną stał talerz z naleśnikami.
-Nadine jedz szybko , zawiozę cie dzisiaj do szkoły .
-Dobra jem juz . Mamo nie ma jeszcze Jake'a?
-Nie nie wrócił jeszcze
-Mamo zaczynam sie o niego  bać wraca do domu po kilku dniach cały poobijany.
-Nadine a co ja mam zrobić jest juz pełnoletni może robić to co chce , nie będzie sluchać ględzenia matki juz jest na to za stary. Zjadłaś?- tylko przytaknełam i ruszyłam w stronę drzwi . Wsiadłam do samochodu mamy i ruszyliśmy w stronę szkoły. Po 20 minutach byliśmy na miejscu .Wchodząc do szkoły nie obyło sie bez głupich żartów moich znajomych , zignorowałam to i szłam dalej gdy doszłam do mojej szafki "zaatakowała" mnie Kelly moja najlepsza przyjaciółka.
-Hej- przywitała mnie radośnie dziewczyna było słychać w jej głosie zachwyt
-No hej , a ty co taka od rana szczęśliwa?
- A no wiesz , taka ładna pogoda to dlaczego nie  miałabym być szczęśliwa
-Jesteś walnięta - klepłam ją w czoło na co ona zrobiła grymasa i zaczeła sie nadal śmiac. Idąc przez szkolny korytarz Kelly śmiała sie jak opętana cały czas
-Kelly ! Uspokój sie ! Ludzie sie na nas patrzą
-Dobra dobra juz sie uspokajam . Gdy podeszliśmy pod sale numer 203 , czyli sale matematyki rozległ sie głos dzwonka weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy na naszych miejscach , krótko po nas weszła pani Grant i w tym samym czasie rozpoczynajac 45 minut męki .

Jake POV

- Bill kurwa ! Jak to ?!
-Jake nie denerwuj sie będziemy ją chronić nie pozwolimy żeby jej coś sie stało puki co musisz zaopiekować sie nią , nie pozwalaj jej na wyjścia , zawieź i odbierz ją ze szkoły później załatwimy to z nimi.
-Dobra najważniejsze żeby nic sie jej nie stało , a teraz wiesz co pojade po nią do tej szkoły 
-Dobra stary leć a ja załatwie coś z Bradem i Chrisem .
Gdy wyszłem na zewnątrz wiedziałem ,że mnie obserwują i wiedziałem też , że obserwują Nadine a na to pozwolić nie mogę szybko wsiadłem do czarnego Ferrari i odjechałem z piskiem opon , do szkoły nie miałem daleko wiec po 10 min czekałem na nią pod szkołę . Gdy zobaczyłem ja wychodząca ze szkoły szybko wyszedłem z samochodu i podbiegłem do niej . Jej reakcja była dziwna , spiorunowała mnie wzrokiem chciała iść dalej ale jej na to nie pozwoliłem
-Jake puść mnie , nigdzie z tobą nie ide .
- Nadine nie odstawiaj cyrków tylko dalej chodz jedziemy do domu
-Nie było cie w domu przez 2 dni odchodziłam od zmysłów a ty co ? - jak zwykle zamartwiająca sie mała siotra 
- Miałem coś do załatwienia , dalej chodz porozmawiamy o tym  w domu ok?
-Ok -Naburmuszona ruszyła w strone samochodu szedłem za nia rozglądając sie czy nie grozi jej niebezpieczeństwo . Otworzyłem jej drzwi a ona wsiadła do samochodu zapinając pas zatrzasnąłem drzwi i podbiegłem do drzwi od strony kierowcy otworzyłem je , wsiadłem i juz po chwili jechaliśmy do domu , który znajdował sie w samym środku Stratford . Wysiadłam z samochodu , wyciągłam z mojej torby klucze od domu i weszliśmy do środka.
_________________________________________________________________________________
Jest już pierwszy rozdział :) 
jak wrażenia ? :p

Teraz przedstawię wam dwóch bohaterów :)
Brad Collins-Lat 20 .Przystojny chłopak z dobrej rodziny lecz jego losy potoczyły się znacznie inaczej niż oczekiwali jego rodzice



Chris Hall-Lat 18 . Chłopak z ubogiej rodziny . Najmłodszy z gangu , nic nie stanie mu na drodze by zniszyć kogoś.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz