Zamykając za sobą drzwi wszedłem do domu,podszedłem do kanapy na którą się rzuciłem.Po chwili po schodach szedł Greg.
-Yo Bieber a ty co tak wcześnie?
-Muszę oddychnąć i zając się to Vess i ty mi w tym pomożesz.
-No ok,więc jak ci mogę pomóc hmm?
-Powiedz mi jak ją no wiesz dyskretnie uprowadzić.
-Musisz za nią jeździć ale tak by się nie zorientowała,że ktoś ją śledzi,zobaczysz z kim się spotyka gdzie bywa najczęściej i takie tam.Aż pewnego dnia będzie szła sama wtedy zaproponujesz jej podwózkę,nawciskasz jej,że znasz jej brata i kazał ją odwieźć do domu bo się o nią martwi.Jeśli jest wiarygodna to poradzisz sobie a jeśli nie jest wiarygodna niech twój urok zadziała.-Spojrzałem na niego z uśmiechem wiedziałem,że mi na pewno się nie oprze,żadna mi się nie oparła.Niby jest to moje pierwsze porwanie ale nie jest to nic trudnego,tak myślę.
-No ok dzięki stary.
-Nie spieprz tego,bo jak spieprzysz to cipa z ciebie Bieber.-Zaśmiałem się pod nosem
-Czy kiedykolwiek coś spieprzyłem Tipton?-Spojrzaliśmy na siebie-No właśnie-biorąc skórzaną kurtkę i kluczyki od samochodu ruszyłem w stronę samochodu.
Uchylone okno,muzyka,okulary na nosie to jest to.Przemierzałem ulice Stratford.Stałem na światłach wzrok tych wszystkich napalonych na mnie lasek mnie rozbawiał.W tłumie dojrzałem Nadine,ona podążała wzrokiem po wszystkich samochodach,aż natrafiła na mój.Uśmiechnąłem się do niej,odwzajemniła uśmiech.Będzie łatwo ją zabajerować pomyślałem i ruszyłem w drogę widząc świecące się zielone światło.
Nadine POV
Jake z kumplami omawiali coś w salonie,nudziłam się strasznie.Napisałam do Kelly.Postanowiłyśmy wyjść na miasto było 15 minut po godzinie 7 więc na dworze było szarawo lecz zachodzące słońce oświetlało ponury krajobraz.Stałyśmy właśnie z Kelly na światłach.Kelly patrzyła na te wszystkie samochody, podążyłam za nią.Nagle natknęłam się na tego przystojnego chłopaka z pod kawiarni.Miał uchylone okno,włączoną muzykę , okulary które miał na nosie pasowały do jego skórzanej kurtki.Uśmiechnął się do mnie odwzajemniłam uśmiech.Chciałabym aby ta chwila trwała wiecznie lecz już po ułamku sekundy ruszył dalej.Zielone światło świeciło się jeszcze przez dłuższą chwile by czerwony odcień mógł zająć jego miejsce.Gdy wszystkie samochody się zatrzymały a nasze światła biły kolorem zielonym przeszłyśmy na drugą stronę ulicy.
-No to co gdzie idziemy?-Kelly zapytała mnie gdy znajdowaliśmy się już na drugiej stronie.
-Nie wiem jest wpół do ósmej nie wiem co jest o tej porze otwarte.
-Przejdziemy się do clubu?
-To nie był by zły pomysł.Chodź idziemy-Pociągnęłam ja za rękę kierując się w stronę clubu Ladies.
Zapach alkoholu mieszający się z zapachem papierosów i potu kojarzycie?.Ten zapach najczęściej możemy spotkać w clubach.Pijani ludzie tańczący przeróżne tańce,robiący nie wiadomo jakie rzeczy.Odrażające nieprawdaż?A jednak jestem tutaj widzę to wszytko.Usiadłyśmy się przy barze zamawiając po drinku.Wypijając go siedziałam i patrzyłam na dobrze bawiących się ludzi.
-Nadine idę się wylać-Kelly wstała i ruszyła w stronę łazienek.Siedziałam bezczynnie nadal gapiąc się w tłum pijanych napalonych nastolatków.Kelly nie wracała wiec poszłam ją szukać.Wchodząc do łazienki zaczęłam ją wołać otwierając po kolei każdą z kabin,nie było jej.Nie czekając dłużej napisałam do niej wiadomość,że poszłam do domu i wyszłam z clubu.
Justin POV
Błąkałem się po ulicach Stratford,zmierzałem w kierunku clubu Ladies,gdy zauważyłem idącą samą Vess uśmiechnąłem się do siebie.Nie mogłem stracić takiej okazji,która mogła się już nigdy więcej nie powtórzyć.Podjeżdżając koło niej uchyliłem okno od strony pasażera.
-Nadine!-zawołałem.Dziewczyna odwróciła się w moją stronę zszokowana i przestraszona.
-Tak?
-Wskakuj podwiozę cię do domu.
-Wiesz co..Nie wiem,nie znam cię.
-No przestań kumpluje się z Jake'em , zadzwonił do mnie i się spytał czy cię nie widziałem,bo jest późno a nie ma cię w domu i ,że jak cię będę widzieć to czy mógł bym cię dowieźć do domu zgodziłem się.-Miałem nadzieje,że się nabrała.
-No dobra..znasz mój adres pewnie,wiec w drogę.-Ucieszyłem się w duchu , już ją miałem.Nie czekając ani chwili dłużej ruszyłem w drogę.
Nadine POV
Jechałam z kolegą Jake'a do mojego domu.Wyglądając za okno nie poznawałam tego miejsca.
-Yhmm czy my dobrze jedziemy?
-Tak dobrze.
-No nie jedziemy zatrzymaj się!
-Zamknij się suko!-w tym momencie byłam cała sparaliżowana.Jak mogłam być taka głupia i wsiąść do jego samochodu.
-Kurwa mać otwórz te cholerne drzwi.
-Jeśli się nie zamkniesz rozpierdolę cię rozumiesz?!-wyciągnął pistolet ,który przyłożył do mojej skroni.Wzięłam mój telefon deskretnie pisząc sms.
-Nie rób tego!-Mój oddech przyspieszył gdy poczułam rękę sięgającą po mój telefon.
-"Ktoś mnie porwał ratuj mnie" oh chyba nikt cię nie uratuje-gdy przeczytał sms zaśmiał się,wziął telefon i wyrzucił go przez uchylone okno.
-Jeszcze jeden taki numer a cię zabije suko.
-Nie mów tak na mnie,nie jestem suką.I odpierdol się ode mnie ja nic ci nie zrobiłam więc nie wiem o co ci kurwa chodzi.-Pożałowałam tego co powiedziałam,poczułam siarczenie na moim policzku.Ten dupek mnie uderzył.Siedziałam cicho,bo ten typ był niebezpieczny.Po chwili podjechaliśmy pod duży dom.
WOW jestem chyba jedyna komentujaca osoba tutaj .Ale rozdzial swietny czekam na rozkrecenie akcji
OdpowiedzUsuń