poniedziałek, 8 lipca 2013

Two

Siedziałam na kanapie a Jake non stop kręcił się w kółko zaczynało mnie to irytować.
- Jake! Uspokój się i usiądź!
- Nadine jesteś w niebezpieczeństwie!- Krzyknął po chwili,odetchnął z ulgą,że ma to już za sobą cały czas go to nurtowało.
-Co?! Jak to?! co masz na myśli,że jestem w niebezpieczeństwie?!
-Jak już pewnie się domyśliłaś nie przychodzę do domu poobijany bez powodu..jestem w gangu- przejechał dłonią po twarzy,jego oczy były pełne smutku i strachu,a twarz przygnębiona.
-Ale co ja mam z tym wspólnego?
- Jesteś moja siostrą wiedzą ,że załamał bym się gdyby coś ci się stało. Mam przesrane u wielu gangów, więc jak zobaczysz jakiś samochód,który jest podejrzany skręć do jakiegoś domu,sklepu lub na co tam natrafisz,dzwoń do mnie o każdej porze jeśli będziesz chciała przyjadę po ciebie.-Po chwili zadzwonił do mnie telefon była to mama.
*Tak mamo?
*Okej
*Dobra
*Zaraz będę
-Jake muszę jechać do kawiarni do mamy,musi mi coś pilnego powiedzieć.
-Zawiozę cię-chwytając kluczyki ruszył do drzwi.
- Nie nie musisz,przejdę się,spokojnie poradzę sobie w razie czego zadzwonię do ciebie-Chwyciłam telefon,wyszłam z domu i już szłam w kierunku kawiarni gdzie znajdowała się mama.Szczerze mówiąc zaskoczył mnie ten telefon .Gdy byłam pod kawiarnią jakiś koleś dziwnie się na mnie patrzył,wywnioskowałam,że był ode mnie o 2-4 lata starszy był to brunet wyższy ode mnie,zadbany,był bardzo przystojny,uśmiechnął się do mnie lekko przez co się zarumieniłam.Weszłam do środka kawiarni jeździłam wzrokiem po stolikach,aż zauważyłam siedzącą mamę i tatę.To mnie naprawdę zdziwiło.Mój tata wyrwał się z pracy?To musiało być coś ważnego nie wiedziałam co myśleć,powoli podeszłam do stolika przywitałam się i zasiadłam uśmiechając się.
-Więc?Co macie takiego ważnego do przekazania mi?
-Razem z tatą mamy wyjazd służbowy do Europy nie będzie nas 4 miesiące,może się nawet przedłużyć-No to mnie zagieła ale,że jak 4 miesiące?
-Ale jak?Przecież kto się mną zaopiekuje?Rozumiem miesiąc ewentualnie dwa ale cztery i nawet dłużej?
-Skarbie masz Jake'a on jest dorosły zaopiekuję się tobą-Wziął głos Mark.Jako w roli ojca sprawdzał się 100% ale wtedy kiedy byliśmy dziećmi teraz,teraz to jego dzieckiem jest praca,to w niej spędza każe wolne chwile nie pamiętam już nawet kiedy byliśmy gdzieś razem.
-Tutaj masz dwie karty kredytowe powierzam je właśnie tobie,bo mam do ciebie większe zaufanie niż do Jake'a,wiesz to chłopak imprezy i wypady mu w głowie-Podając mi karty mama uśmiechnęła się do mnie-Co 3 dni będą wpływały na nie pieniądze nie musisz się martwić też o płacenie rachunków wszystko z tatą załatwiliśmy,w razie gdyby coś się stało,dzwoń do nas.-Tata tylko pocałował mnie w czoło i odebrał telefon,który przerwał taką prosty ale czuły gest.
-Chodź mała podwiozę cie do domu-Zgodziłam się było już szarawo na dworze a ja nie chciałam się narażać.Tata zaparkował samochód wszedł do domu rzucił tylko krótkie "Cześć" w stronę Jake'a i ruszył w stronę sypialni z której po chwili wynosił walizki,zapakował je do samochodu pożegnał się z nami i nim się obejrzałam już go nie było.Powiedziałam wszystko bratu to co mówili mi rodzice i poszłam zrobić sobie kolację.Wyjęłam z lodówki świeże pomidory i sałatę obmyłam je,pokroiłam,przyprawiłam sałatkę dorzucając ser mozzarella i już kolację miałam gotową.Brudne naczynia pochowałam do zmywarki.Jake oglądał mecz w telewizji popijając piwo.
-Mała?-krzyknął.
-Co duży?-zachichotałam cicho pod nosem podchodząc do niego.
-Za pół godziny przyjdzie Chris z Brad'em.
-T-t-o są kryminaliści?
-Haha nie bój się ich nic ci nie zrobią.
-No mam nadzieję-po chwili rozległ się głos dzwonka a cała zesztywniałam,Jake to zauważył i się zaśmiał.
-No nie bój się.-Podszedł do drzwi i otworzył za drzwiami stały dwie postacie wchodząc do domu można było poczuć męskie perfumy.Nagle zaczeli iść w moją stronę.
-Cześć jestem Brad-przedstawił mi się jeden z tych kryminalistów.
-Cz-cz-eść-głos mi zadrżał.
-Nie bój się mnie,nic ci nie zrobię.-Ciekawe ilu ludziom już to mówił zanim ich zabił.Nadine!Przestań!Skarciłam się w myślach.
-Część jestem Chris.-Przedstawił mi się ten drugi i ruszyli w stronę salonu.

Justin POV
-Nick!Widziałem ją!Suka była bez znajomych i brata.
-To dlaczego jej kurwa nie porwałeś!?-Krzyknął a echo odbiło się po całym magazynie.
-Byli tam ludzie,nie mogłem ryzykować,a tak w ogóle porwanie w biały dzień?
-Bieber przy najbliższej okazji masz ją kurwa tutaj przywieźć Vess musi cierpieć.
-Ta suka mi się teraz nie wywinie-wymruczałem pod nosem.
-Bieber wiesz co robić.
-Gdybym kurwa nie wiedział.
-A nie łatwiej było by ją od razu zabić?-zapytałem,bo pomysł porwania wydawał mi się totalnie bez sensu.
-Chcę by Vess się zamartwiał by cierpiał,zabicie jej od razu  nie dało by mi tej satysfakcji.
-Oh Nick jesteś potworem haha.
-Kurwa Bieber zamknij ryj.Masz rację jestem potworem ale nie zapominaj,że ty nim też jesteś nie pamiętasz jak łatwo przyszło Ci zabić te małe niewinne dziecko?-Nick tylko uśmiechnął się do mnie chytrze miałem ochotę mu przypierdolić ale powstrzymałem się,nie chce się z tym dupkiem kłócić mam większe problemy muszę znaleźć i uprowadzić Nadine Vess młodszą siostrzyczkę naszego wroga.Nie będzie trudno ją uprowadzić widać po niej,że jest zbyt ufna.Poradzę sobie z nią raz dwa.
-A teraz mi powiedz dlaczego ja mam ją porwać a nie Greg?
-Bo ty Bieber jesteś w tym najlepszy masz coś w sobie na co lecą panienki ona też na pewno poleci,nie chce by Greg wszystko zepsuł a ta mała zdzira poleciała do braciszka ze skargą,jeszcze tego by mi brakowało.I pamiętaj jak ją porwiesz rozglądnij się czy nikogo nie ma w pobliżu nie chce mieć problemów z psami.Zrozumiano?
-Tsaa.
-Aaa i Bieber ostrzegam cię jeśli coś spierdolisz to nie zabije jej a ciebie!-Co za gnój,wywyższa się jak by nie wiadomo kim był,spokojnie odszedłem szukając w spodniach kluczyków od mojego czarnego Range Rovera otworzyłem drzwi wsiadłem i już po chwili wyjeżdżałem z magazynu.Jechałem do naszego domu który znajdował sie kilka kilometrów od magazynu.Chciałem pogadać z Gregiem.On jako jedyny udzieli mi dobrych wskazówek jak dobrze i bez śladu uprowadzić niewinną dziewczynkę.

_________________________________________________________________________________
Jest drugi rozdział ;D

O to Nick:
Nick Tanton- 25 lat siedział w wiezieniu wyszedł po 5 latach za dobre sprawowanie.Chce zemścić się na Jake'u.

I Greg:
Greg Tipton-23 lat nie lubi jak mu się dyryguje.Jest stanowczy i zaborczy.Zamordował ojca,bo ten bił matkę.Jego matka trafiła do psychiatryka.

1 komentarz: