Nadine POV
Obudziłam się,powoli otworzyłam oczy nie poznawałam tego miejsca to nie był mój pokój co to to nie wyskoczyłam z łóżka jak opętana,czując czyjąś obecność,nie myliłam się w łóżku leżał chłopak.Zaczęłam głęboko oddychać.
-Skarbie wyluzuj -uśmiechając się zadziornie chłopak podchodził do mnie a ja stałam jak posąg nie mogąc się ruszyć poczułam jego oddech na szyi,już nie mogłam prawie mdlałam lecz chłopak zaśmiał się tylko na moją reakcję i wyszedł z pokoju.
Nie mając co robić spacerowałam po pokoju,podeszłam do okna wokół sam las,nie wiem ile tak już stałam i patrzyłam się przed siebie ale zaczęły mnie już boleć nogi więc chciałam iść usiąść na łóżko,lecz w tym samym momencie do pokoju wleciał rozgniewany Justin.
-Ruszaj dupe!-wyszłam z pokoju kierując się na schody,schodziłam po woli.Gdy byłam już na dole usłyszałam śmiechy.
-oooo kogo my tu mamy!-zawołał jeden w salonie było ich dwóch,Justin był trzeci.Nic nie odpowiedziałam tylko obejrzałam się za siebie poszukując Justin'a,właśnie do mnie podszedł klepnął mnie w tyłek na co zareagowałam natychmiastowo ,moja prawa ręka znalazła się na jego policzku.
-Ty suko!-wysyczał zdenerwowany-Jeszcze raz kurwa !No dalej dajesz!-nic nie odpowiedziałam tylko weszłam do salonu,podeszłam do kanapy i na nią usiadłam,obok mnie usiadł ten co nazwał mnie suką czyli pan Justin.
-Czego ode mnie chcecie!?Co ja wam kurwa takiego zrobiłam!?To mój brat jest tym złym nie ja!-nie mogłam już dużej tak milczeć.
-Słuchaj Vess,my nic do ciebie nie mamy,ale do twojego brata tak on nie miał litości zabijając moją dziewczynę to ja nie będę miał litości zabijając jego siostrę.
-Ale co?! Jak to Jake zabił twoją dziewczynę?-byłam zszokowana tym co mi powiedział,jak mój Jake mój brat!On zabił nie mieści mi się to w głowie,na dodatek kobietę,przecież to samo mógł zrobić mi o mój Boże.
-Jak już wiesz Jake jest w gangu,konkurujemy ze sobą,nie poszło im raz zbyt dobrze zabraliśmy ich ziemię oni nie wiedzieli co zrobić,jak się odegrać więc porwali ją,przetrzymywali,torturowali za pewne.Pamiętam jak do mnie zadzwonił i powiedział,że odda mi ją jak dostaną z powrotem ziemię,zgodziłem się bo ona była dla mnie ważniejsza niż jakakolwiek ziemia.Umówiliśmy się,i wtedy to się stało Rose wyszła z czarnego busa była cała pobita,chciałem go zabić za to co jej zrobił ale wiedziałem,że nie mogę teraz działać bo narażę znów ją na niebezpieczeństwo,chciałam podbiec do niej kiedy usłyszałem strzał widziałem ją jak opadała kula przebiła ją na wylot,widziałem jego uśmiech na twarzy,wtedy obiecałem,że zrobie mu to samo,zabiję najważniejszą osobę w jego życiu.-Byłam w szoku teraz się na prawdę nie dziwie,że chcą mnie zabić.
-W-w-ięc kiedy chcecie mnie zabić?-zapytałam się ich , oni popatrzyli się na siebie,uśmiechneli i dwójka z nich wyszła z pokoju,zostałam tylko ja i Justin.
-Chodź-zawołał mnie,miałam złe przeczucia wiedziałam,że za chwile dostanę kulke w łeb.
-Gdzie idziemy?
-Zobaczysz-dodał z uśmiechem,czasem potrafił być na prawdę słodki.
-J-j-j-ustin?
-Co?
-Zabijesz mnie?
-Hej niunia,nie wiem ok?Nie chciałbym cię zabijać bo nie chce mieć takiej gówniary jak ty na sumieniu,mam lepszy pomysł.Wystawisz brata o ile wiem on ma jakąś laske.Może zabijemy ja nie ciebie,albo oby dwie.Wystawisz go, zadzwonisz do niego powiesz,że uciekłaś i,że jesteś gdzieś tam znasz tą jego dziewczynę?
-tak znam
-No a jezdzicie razem na zakupy?
-tak a co to ma do rzeczy?
-Jake wie gdzie to jest?
-Nie nie wie mamy takie tajne miejsce przed nim , nie wie gdzie jest ten sklep
-Idealnie! więc powiesz mu ,że jesteś właśnie tam i ,że jego laska wie gdzie to jest i tak ich tu zwabisz a my będziemy mieli na niego pułapkę.
-Jak to zrobię obiecaj,ze mnie puścić cała i zdrową do domu.
-Obiecuje,chociaż nie wiem jak chłopcy.
-To kiedy to robimy?-Nie chciałam wystawiać brata i Sary,ale no musiałam kurde,to takie trudne.
-Może miejmy to już z głowy i zróbmy to dzisiaj?
-N-n-o dobra.
-Grzeczna dziewczynka.
-Ale jak to zrobię to mnie wypuścisz od razu!
-Nawet cie odwioze jak chcesz-puścił mi oczko i wszedł do dziwnego pomieszczenia,znajdowały się tu bronie itd. sporo tu tego było.
-WOW,sporo tu tego.
-No tak,przecież musimy jakoś się bronić nie?
-Dobra masz dzwoń do niego-podał mi swój telefon wydusiłam na ekranie dotykowym cyfry
*Halo?
*Jake?Jake?Prosze przyjedź po mnie
*Nadine gdzie jesteś?
*Centre Street 85*(ulica wymyślona przeze mnie)
*Gdzie to jest?
*Sara będzie wiedzieć.
*Dobra wezmę ją ze sobą,czekaj na mnie za chwile będę
-Zadowolony?-zapytałam sie chłopaka
-Tak nawet bardzo-rzuciłam mu tylko wrogie spojrzenie i szłam do domu.Nie bałam się juz niczego,miałam wszystko w dupie,weszłam do domu na kanapie siedzieli znowu ci dwaj.
-Więc tak zrobiłam to co Justin mi kazał,nie długo tam będzie więc radzę wam się ruszyć bo drugi raz tego nie zrobię.-Popatrzyli się na mnie jak na jakąs psychiczną do domu wszedł pan Justin sięgnął po kluczyki.
-Dalej mała jedziemy,chłopaki ruszcie dupe.
-Jeszcze raz nazwiesz mnie mała to ci chuja przekręcę więc siedź lepiej cicho.
-Taka zadziorna się zrobiła nasza kruszynka-powiedział jeden z tych dwóch.
-Jak ja się cieszę,że będę miała wszystko za sobą i już was nigdy nie zobacze.
-To ja ci sie może przedstawię co? Jestem Nick a ten gnojek to Greg
-Taa bardzo mi miło-dodałam sztucznie.
-Jak już się zapoznaliście to możemy iść?-zbulwersowany Justin'ek już się wściekał.Ruszyłam na przód trącając chłopaka.Weszłam do samochodu,zapiełam pasy.Po chwili chłopak wszedł,odpalił auto i ruszyliśmy,chłopak jechał z duża prędkością 140km/h cały czas prędkość wzrastała 160,180,200 już miał dociągnąć do końca kiedy krzyknełam.
-ZWOLNIJ!-ten się tylko zaśmiał ale o dziwo posłuchał prędkość malała,podałam mu adres gdzie ma jechać po 10 min byliśmy na miejscu.
Czekałam na Jake'a. Zobaczyłam ,że nadjeżdża i wysiada z samochodu,podbiegł do mnie i rzucił się w moje ramiona przytulając mnie
-Myślisz,że nie wiem ,ze oni są z tobą?-powiedział mi cicho do ucha
-Jake przepraszam oni mnie zmusili nie chciałam ale chcieli mnie zabić
-Dobrze cii-odpowiedział nadal mnie przytulając,nikt nie miał prawa usłyszeć tej rozmowy.Po chwili z ukrycia wyszli chłopacy Jake wskoczył szybko do samochodu wycofał się i zaczął uciekać Greg i Nick wskoczyli do samochodu i ruszyli za nim.Ja stałam i się na to wszystko patrzyłam,poczułam ręke na moim ramieniu.
-Chodź odwiozę cię do domu.
-Ale przecież nie złapaliście Sary
-Wykonałaś swoja robotę zwołałaś ich tutaj,nie marudź tylko wsiadaj chyba,że chcesz żeby któryś z nas cię zabił-spojrzałam na niego-no właśnie wskakuj-Boże jaki on jest bipolarny,teraz jest miły słodki a za chwile to diabeł wcielony,można by go zabić.Dopiero teraz tak na prawdę dostrzegłam,że jest na prawdę przystojny.
-Zapnij pasy
-Jedźmy.
Podjechaliśmy pod mój dom.
-No to pa-miałam zamiar wyjść gdy mnie przetrzymał za łokieć.
-Spotkamy się jeszcze?
-Nie,nie wiem
-Dlaczego?
-Bo ty i ja to dwa inne światy,nie chce się z tobą widywać,o mało co mnie nie zabiłeś.
-ale..
-pa Justin-wyszłam z samochody i weszłam na ganek mojego domu , odkluczyłam drzwi,usłuszałam tylko pisk opon,odwróciłam się i już go nie było.
Jake POV
Uciekałem przed Gregiem i Nickiem,zgubiłem ich,gdy się przytulałem z Nadine włożyłem jej do bluzy telefon.Wyjeżdżam z Stratford nie chce żeby Sara ucierpiała,jedziemy teraz do Nowego Jorku.Wiem,że Nadine sobie poradzi i nic się jej nie stanie,jestem tego pewien.
Nadine POV
Nareszcie w domu.Niby to jeden dzień ale stęskniłam się.Ściągnęłam bluze,rzuciłam ją na kanpę,usłyszałam trzask,na podłodze leżał telefon,chwyciłam go do ręki na ekranie była przyczepiona karteczka "wiem,że za pewne zabrali ci telefon dlatego masz teraz ten,zadzwoń do mnie jak to przeczytasz"
wybrałam numer brata.
*Halo?
*Jake gdzie ty jesteś?
*W drodze do Nowego Jorku
*Co?! Nowego Jorku?
*Nad nie denerwuj się,wrócę nie długo,wziąłem swoją kartę kredytową twoja jest w twoim portfelu trzymaj się mała.
*Jake ale no kurwa jak?A jak znowu mi się coś przytrafi?
*Jesteś bezpieczna chłopacy będą cię obserwować.
*ughhh Jake ty idioto!
*Przepraszam na prawdę..
*A Sara jest tobą?
*Tak jest
*Daj mi ją do telefonu
*Halo?
*Przepraszam,przepraszam,że cię naraziłam nie chciałam na prawdę.
*Skarbie jest ok tak? Jake nie pozwolił mnie i ciebie skrzywidzić.
*Naprawdę przepraszam
*Jest ok
*Dobra to jak dojedziecie to zadzwońcie.Trzymajcie się.
*Ok ty też pa.
Cały dzień postanowiłam spędzić na relaksowaniu się.
_________________________________________________________________________________
Sara Austin-21 lat dziewczyna Jake'a. Jest miłą,sympatyczną dziewczyną.Nadine traktuje jak własną siostrę.
No to tak.
Dziękuję za odwiedzanie tego bloga itd.
możecie mnie zaobserwować na twitterze
https://twitter.com/Adriannaxdd

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz