piątek, 2 sierpnia 2013

Seven

Siedzieliśmy z Justinem u mnie w salonie,nie miałam pojęcia jak się zachować.Przełamałam lody po pięciu minutach.
-Chcesz coś do picia?
-Yhym,jeśli byś mogła-podeszłam do kuchni stanełam na przeciwko lodówki uprzednio otwierając ją na oścież.
-Mam wodę,pepsi,cole hmmm Sprite?
-a coś procentowego?-zaśmiał się a ja spiorunowałam go wzrokiem.
-Żartowałem,pepsi bym się napił-nalałam mu do pełna,dodając tez 3 kostki lodu.
-Dzięki
-Opowiedz mi coś o sobie-chłopak zakrztusił się słysząc moją prośbe.
-Słucham?!-wstał zdenerwowany.
-Jezu przepraszam,tylko chciałam się coś o tobie dowiedzieć,chciałam wymazać z myśli te wszystkie plotki.
-Powiem Ci tyle,im mniej wiesz tym lepiej śpisz.
-Nie chcesz mi nic powiedziec to nie.
-Oj nie bądz zła,nie chce żebyś później patrzyła na mnie pod tym kątem.
-Rozumiem-chłopak dopijał właśnie resztkę napoju kiedy jego telefon dał o sobie znać
-Odbiore to ważne.
*Czego?
*Co?
*Kurwa!
*Dobra
*Zaraz będe
*Nie!Czekajcie na mnie!
*Będe za 5 minut
*Dobra
*No,nara
-kto to?
-Musze isć -chłopak pospiesznie chwycił skórzaną kurtke i wybiegł.Zostałam sama w dużym domu,Jake się nie odzywał,martwiłam się o niego myśl,że Justin i jego gang chca go zabić i chcieli zabić mnie przyprawia mnie o dreszcze.Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,błąkałam się po domu,postanowiłam iść odrobić zadania domowe pouczyć się i wyjść wieczorem na miasto.
Została mi tylko matematyka,uczyłam się 2 godziny i mam dosyć,dopisałam literki i zamknełam zeszyt,podeszłam do łóżka i sie na nie rzuciłam.Leżałam tak na brzuchu z głową w poduszkach od dobrych 5 minut,zaczynało mi się już robić słabo,z braku powietrza,więc przekręciłam głowe w bok uwalniając się.Spojrzałam na telefon było wpół do siódmej wstałam z łóżka,podeszłam do szafy wyciągając świeże ubrania i bielizne i kierowałam się w stronę łazienki.
Wszystkie moje rzeczy leżały na podłodze,a ja stałam pod prysznice, delektując się zapachem truskawkowego płynu do kąpieli.
Osuszona i ubrana wychodziłam na miasto,było piętnaście po ósmej a na dworze było szarawo,słońce przebłyskiwało się gdzie nie gdzie co dawało romantycznego klimatu,lubiłam takie wieczory.Udałam się do całodobowego marketu,gdyż w lodówce była pustka.
Nie wiem ile byłam w sklepie ale sądząc po moich obolałych nogach i ciemności panującej na zewnątrz długo.Wracałam juz do domu,w rękach trzymałam dwie duże torby z żywnością,nie było lekko.Właśnie przechodziłam przez miejsce którego bałam się od małego,w dzień  nie było tak źle,ale w nocy istny koszmar może dlatego przyspieszyłam kroku.Usłyszałam  kroki i szelesty lecz nikogo nie widziałam,byłam nieźle przerażona,poczułam jak  ktoś ciągnie mnie do tyłu a moje zakupu lądują na chodniku.Zaczełam krzyczeć,wyrywać się ale nic nie poskutkowało.
-Lubie jak dziewczyny krzyczą,ale tylko wtedy jak jest to moje imie.-zaśmiał się,nie poznawałam tego głosu,ten oddech był okropny.
-Cz-cz-ego chcesz?!
-Ciebie!
-Nie dotykaj mnie!
-Oj niunia zabawimy się-zasmiał się,wiedziałam ,ze tej nocy zostane zgwałcona.
-Nie!Zostaw mnie!-lecz on nie ustępował,jego ręce wchodziły pod moją bluzke chcąc dosięgnąć do moich piersi.
-Zostaw mnie!-wyrywałam się
-Nie słyszałeś co powiedziała?Masz ją zostawić-ten głos,tak to Justin o mój Boże
-Koleś weź wypierdalaj-ten nie ustępował i zaczął mnie całować po szyi,pisnełam
-Kurwa masz ją zostawić!Teraz!-Justin oderwał go ode mnie wymierzył cios prosto w noc, tamten zaczął się jeszcze bardziej rzucać,usłyszałam tylko strzał i ciało tamtego zwyrodnialca opadało na ziemie.
-JUSTIN!TY-TY GO ZABIŁEŚ!-wytarłam łzy i zaczełam biec,pozbierałam pospiesznie zakupy i  biegiem udałam się do domu.Wszystko rozpakowałam a potrzebne składniki zostawiłam do kolacji,wzdygnełam się kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi,podeszłam do drzwi otworzyłam je i zobaczyłam chlopaka,tak to był Justin zamknełam drzwi,nie chciałam z nim rozmawiac on był niebezpieczny,a co jeśli on mnie skrzywdzi?On zabił na moich oczach bez żadnych skrupułów,tak chciał mnie zgwałcić,mógł go uderzyć i nakrzyczeć na niego lub zaprowadzić na policje a nie zabić!
-Nadine!
-Nadine!otwórz te cholerne drzwi!
-Kurwa mać!Nadine licze do trzech jeśli ich nie otworzysz wywarze je!
-Raz
-Dwa
-Trz-otwarłam mu drzwi nie chciałam by wywarzył mi drzwi,był nieźle wkurzony,złość z niego kipiała.Odeszłam od drzwi idąc do kuchni,poczułam szarpnięcie za nadgarstek odwróciłam się w strone chłopaka.
-Nie dotykaj mnie!
-Nadine daj..
-Nie nie dam ci nic wytłumaczyć,tu nie ma nic do tłumaczenia zabiłeś człowieka,jesteś potworem!
-Kurwa Nadine!Ja zrobiłem to do ciebie on chciał cię skrzywdzić,ja jestem potworem?ja?a on to co?
-Wyjdz!
-Jak chcesz ale drugi raz nie będe cie bronił!
-Wyjdź-krzyknełam
-Suka!-zamurowało mnie,spoliczkowałam go ,chwycił się za policzek i wyszedł
-Dupek -krzyknełam za nim


Godzina 7:00 czas wstać do szkoły dzisiaj jest piątek,więc jest okej.Spojrzałam na plan lekcji :Geografia,Chemia,Fizyka,Angielski,Matematyka,W-F i Biologia.Nie jest źle  spakowałam ksiązki i zeszłam na dół  zachaczyłam o kuchnie przygotowując śniadanie.Najedzona wyszłam z domu.W drodze do szkoły zadzownił do mnie Jake bylam zaskoczona
*Halo?
*Hej mała
*Jake no w końcu
*I jak jesteś juz na miejscu?
*Tak jesteśmy,zmieniliśmi imiona i nazwiska troche wygląd jest ok
*Boże,a co powiem rodzicom kiedy wrócą?
*Coś wymyślisz
*Pewnie,jak zawsze
*Mała
*Po co dzwonisz?-zaśmiałam się do telefonu
*Chce cię przed kimś ostrzec
*Tak wiem,jeszcze jakiś jeden gang chce mnie złapać i zabić ,ale nie martw się Justin się mną zajmuje
*Jaki Justin?-niemalże krzyknął
*No Justin-dodałam śmiejac się
*Justin,Justin Bieber?
*Yhym a co?
*Kurwa!Nadine!On cie porwał c'nie?
*No tak,ale to dzięki niemu żyje,chroni mnie
*Nie wiem co on kombinuje ale uważaj na siebie ok?
*Wiem,tak będe uważać
*Kocham Cię
*Ja ciebie też,ale muszę juz konczyc wiesz ja uczęszczam do szkoły-zaśmiałam sie
*Tak,tak dobra to pa
*pa
rozłaczyłam sie i schowałam telefon do kieszeni,przeszłam jeszcze 100 m i już znajdowałam się pod szkołą.Z  daleka widzialam Alex,jej srokata bluzka i oczojebna spódniczka dawały nieźle po oczach.Weszłam do szkoły potykajac sie o nogi uczniów.Nie było nigdzie Kelly więc szłam pod klase od Geografii.
Siedziałam sama,Kelly nadal nie było usłyszałam pukanie do drzwi po chwili zobaczyłam w nich Kelly,dziewczyna rzuciła tylko "przepraszam za spóźnienie"i usiadła koło mnie.


-Co teraz mamy?
-W-f-właśnie wychodziłysmy z klasy od matematyki,mineło nam już geografia,chemia,fizyka i teraz już matematyka.W-f mielismy dzis łączony z chłopacami i dziewczynami z równoległej klasy.
Graliśmy w zbijaka,nasza Alex dostała od Katy prosto w buźke,poryczała się i wybiegła.Gdy lekcja sie skonczyła,poszliśmy do szatni i się przebrałyśmy,nie chciało nam się iść z Kelly na biologie więc zwiałyśmy do mnie do domu.


_________________________________________________________________________________
Jak ten czas szybko leci jeszcze tylko miesiac i do szkoły ;o
pisałam z 'obita' reka,mam ja niezle stłuczona,boli jak cholera,wiec moze byc troche blędow za ktore przepraszam :)

2 komentarze:

  1. Świetny zajebisty.Czekam na więcej.Mnie też boli ale brzuch;( Nie jesteś sama z bólem.


    Pozdro;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzisiaj zaczęłam czytać i już jestem na bieżąco.
    Czekam nn :)

    OdpowiedzUsuń